PO CO MI KOŚCIÓŁ?

Spotykamy coraz częściej ludzi, którzy na pytanie: czy jest Pan/Pani osobą wierzącą w Boga? Odpowiadają: na swój sposób tak, ale nie chodzę do Kościoła! Wśród nich są też ci, którzy przyznają się do katolicyzmu, ale definiują siebie jako katolicy otwarci, postępowi. Wydaje się, że osoby te konstruują wiarę... po swojemu, wiarę na swój prywatny sposób. Wynika to z ich założenia, że Kościół nie ma nic wspólnego z Bogiem, z przekonania, że nie potrzebuję żadnego pośrednictwa w wierze. W roli pośrednika widzą oni właśnie Kościół. Ta grupa ludzi patrzy na Kościół jak na instytucję czysto ludzką, najczęściej przez pryzmat kleru, duchowieństwa. Inni zaś jako siedlisko zacofania i fanatyzmu. Można powiedzieć, że patrzą oni na Kościół jak na witraż, tyle, że z zewnątrz. Witraż z zewnątrz jest mało ciekawy, można dostrzec tylko zakurzone, szare szyby, które nie układają się w żaden obraz. Witraż okazuje swoje piękno dopiero od wewnątrz, tylko wtedy możemy dostrzec na nim piękno symboliki, obrazu, kolorów. Ludzie "wierzący na swój sposób" to najczęściej osoby ochrzczone, które należąc do Kościoła mówią o nim jakby nie były jego członkami, patrzą na Kościół z zewnątrz, bo do Kościoła nie chodzą. Kościół nie jest dla nich przedmiotem wiary. Wyznanie wiary "wierzę w Kościół" nic nie znaczy.

Pytamy więc: dlaczego mówią Bogu - tak, a Kościołowi - nie! Na pewno odpowiedź może być złożona, ale wydaje mi się, że tego typu postawa bierze się z subiektywizmu w dzie-dzinie wiary, to znaczy: wystarczy, że wierzę na swój sposób i pokładam ufność w Bogu, kocham Boga..., nic poza tym nie jest mi potrzebne. "Niepraktykujący chrześcijanie nie utożsamiają się po prostu z wiarą Kościoła, lecz dokonują bardzo subiektywnego wyboru z wyznania wiary Kościoła, tworzą swój własny światopogląd" - mówił Benedykt XVI.

Nie możemy zapomnieć, że wiara w Kościół jest konkretyzacją wiary w Boga, jest wyznaniem Boga działającego w historii, Boga bliskiego ludziom. Wiara w Kościół to nic inne-go jak wiara w obecność Boga na tej ziemi. Kościół jest obecnością Boga pośród nas i z nami, jest wspólnotą wierzących. "Kościół nie jest aparatem, nie jest tylko instytucją, ani też jedną ze zwykłych kategorii socjologicznych. Kościół jest osobą, jest Matką, jest istotą żyjącą" (Be-nedykt XVI). A więc moje wyznanie: "Wierzę w Kościół" oznacza - wierzę w Boga obecnego we wspólnocie ludzi wierzących, opartej na ludzkich strukturach. Jeśli wierzę w Kościół to wierzę też Kościołowi, nie dlatego, że są w nim ludzie nieomylni, najmądrzejsi, ale dlatego, że wierzę w autorytet Boga objawiony w Jezusie. Tak więc, wierzę w to, czego Kościół naucza, wierzę Bogu, który mówi przez Kościół. Moja wiara w Kościół nie jest ślepym przyzwyczajeniem, bo Kościół jest darem od Boga dla nas, ludzi. Bóg chciał Kościoła. Skoro wierzę w Boga, wierzę w Jego dzieło. Jaka więc jest odpowiedź na pytanie: Po co mi Kościół? Po to abym miał łatwy i pełny dostęp do zbawienia.

Sama krytyka Kościoła jest często krytyką konkretnych osób lub struktur Kościoła. Może właśnie z tego bierze się odrzucenie wspólnoty Kościoła i hasło: Jezus - tak, Kościół - nie! Wydaje się jednak, że to hasło jest już nieco przestarzałe, gdyż sprawy poszły dalej. Wie-lu ludzi mówi samemu Bogu - nie! I nie chodzi tu o ateizm, niewiarę w Boga, ale o coś więcej. Św. Jan Paweł II nazwał tę postawę "milczącą apostazją". Wierni stopniowo, bez rozgłosu odchodzą nie tylko od Kościoła, lecz od Boga. Żyją tak, jakby Go nie było. Nie negują oni istnienia Boga, ale uważają to za mało istotne, są religijnie obojętni: "Żyjemy w świecie, w którym Boga jakby nie było, jest tylko nasze widzimisie" - pisał ks. Jan Twardowski. Dlatego właśnie w takim świecie zadaniem Kościoła jest wyrwanie człowieka z obojętności na Boga.

By nie zgubić kontaktu z Bogiem potrzebujemy wspólnoty. Nie ma wiary bez wspólnoty. Nie ma chrześcijanina pojedynczego. Tak jak każdy z nas jest istotą społeczną. Otrzymując łaskę wiary nie jesteśmy sami, sami dla siebie. "Kto wierzy, nigdy nie jest sam" (Benedykt XVI). Nie tylko dlatego, że jest z nim Bóg, ale również dlatego, że wszedł on we wspólnotę ludzi wierzących, w Kościół, jako wspólnotę ustanowioną przez Boga - Kościół.

Nie uciekajmy więc od bycia razem, nie wznośmy między sobą wysokich płotów, nie palmy mostów naszym indywidualizmem, błędnym przekonaniem, że najlepiej jest jak wierzę na swój sposób. Bo jeśli człowiek robi wszystko po swojemu, to znaczy, że nie po Bożemu. A jak nie po Bożemu to jest w nim więcej niedowiarstwa aniżeli wiary.

Ks. Jarosław Grabowski
Doktor nauk teologicznych, wykładowca w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Częstochowskiej.



Parafia Św. Apostołów Piotra i Pawła w Zawadzie     |     Copyright 2014     |    Design: serdelskiflash.pl